Biały skarb św. Kingi

22 kwietnia 1368. Kazimierz Wielki wydaje statut żupny. Król chciał, by więcej pieniędzy z soli wpływało do skarbca. Sól przyczyniła się do rozwoju cywilizacji, lecz też ma "na sumieniu" wojny i rewolucje.
Dla soli ustanawiano szlaki handlowe, zawierano przymierza, wszczynano wojny i rewolucje, a pieniędzmi z jej sprzedaży finansowano armie. W XVII w. brytyjscy politycy, jak my dziś uzależnienia od dostaw gazu z Rosji, panicznie bali się uzależnienia od dostaw francuskiej soli. Była niezbędna, a aż po XX stulecie nie wiedziano, że występuje niemal na całym świecie. Dzięki niej nastąpił wielki postęp techniki.


By ją uzyskać, konstruowano najbardziej pomysłowe maszyny w dziejach ludzkości, począwszy od pieców w starożytnych Chinach, opalanych gazem ziemnym, po techniki wiertnicze, które zaowocowały nastaniem epoki ropy naftowej. Miała też wielki wpływ na rozwój hodowli, bo ludzie już przed tysiącami lat zauważyli, że tam, gdzie jej jest za mało, stada zwierząt padają. Sól była motorem napędowym w wielu religiach i kulturach. Uważano ją za niemal bóstwo. Symbolizowała bogactwo. Dla Żydów jest symbolem przymierza, jakie Bóg zawarł z Izraelem. Kolosalną rolę odegrała też w naszym kraju. Dzięki monopolowi władców na nią słono zarabiali oni sami, ale też skarb państwa wiele zyskiwał. Już pierwsi polscy panujący mieli świadomość tego, jak szalenie jest ważna. Kazimierz Wielki wydał statut żupny, bo chciał, by jak najwięcej pieniędzy trafiało z handlu solą do kasy państwa, a nie żupników. Bardzo wiele zyskiwał też Kraków przez to, że w mieście był główny skład soli.
 
Intrygujące dzieje białego złota
Sól od tysiącleci cieszyła się niezwykłym uznaniem, przypisywano jej magiczne właściwości. Homer nazywa ją niebiańską substancją, Platon opisuje jako szczególnie miłą bogom. Starożytni Egipcjanie, Grecy i Rzymianie składali z niej ofiary, co - zdaniem znawców symboliki - stało się źródłem chrześcijańskiej idei święconej wody. Rzymianie nazywali zakochanego człowieka "posolony". W Hiszpanii i Francji młode pary chodziły do kościoła z solą w lewych kieszeniach, co miało chronić je przed bezdzietnością, a mężczyzn przed impotencją. Egipscy kapłani, którzy musieli żyć w celibacie, nie jedli jej, bo uważano, że pobudza seksualnie. Kojarzono ją z płodnością. W Japonii posypywano solą wejścia do domów po ceremoniach pogrzebowych. W Walii kładziono na trumnie talerz z solą, a tzw. zawodowy zjadacz grzechów przed pochówkiem zjadał ją. Rzymianie noworodkom wkładali do ust odrobinę soli, przez co życie dziecka miało być zabezpieczone przed grożącymi mu niebezpieczeństwami. Zwyczaj ten przetrwał do późnego średniowiecza. We Francji dopiero w XV stuleciu zabroniono posypywać nią dzieci przed chrztem. Lecz ówcześni ludzie obchodzili ten zakaz przez kładzenie soli w kołysce. W wiekach średnich w niektórych krajach europejskich dużą uwagę zwracano na sposób nabierania soli przy stole. Należało to robić czubkiem noża, a nigdy dłonią. U starożytnych Greków podawana była z chlebem przy powitaniach ważnych osobistości. Ten zwyczaj trwa w polskiej obyczajowości do dziś. 

Wielkie znaczenie miała i ma dla Żydów. Jest symbolem przymierza, jakie Bóg zawarł z Izraelem. Księga Kapłańska nakazuje, by wszystkie dary ofiarne były posolone. W Księdze Mądrości Syracha czytamy: "Oto, co człowiekowi potrzebne do życia: woda, ogień, sól i żelazo". Ewangelista Mateusz podkreśla, że wierzący ma być "solą ziemi"; wprost zresztą mówi, iż "sól jest dobrą rzeczą". I dlatego zachęca, by "mieć sól w sobie". Św. Paweł radzi: "Niech wasza mowa będzie zawsze życzliwa, zaprawiona solą, aby umieć odpowiedzieć każdemu."
 
Sól to życie
Jest obecna niemal w każdej części ludzkiego ciała, m.in. we krwi, łzach, pocie, moczu, nasieniu. Ciało dorosłej osoby zawiera około 250 gramów soli, a zarówno jej nadmiar w organizmie, jak i brak może doprowadzić do fatalnych skutków, ze śmiercią włącznie. Wiadomo, że komórki nie mogą funkcjonować bez niej, a zatem życie byłoby niemożliwe bez soli. Jej waga od tysiącleci w ogromnej mierze bierze się z faktu, że ma właściwości konserwujące. Do całkiem niedawna solenie było podstawowym sposobem przechowywania żywności. Przez tysiąclecia inżynierowie próbowali poradzić sobie z jej pozyskiwaniem. By tego dokonać, wymyślono niezliczoną liczbę maszyn. W konsekwencji sól przyczyniła się do rozwoju przede wszystkim chemii i geologii.
 
Sprytni inowrocławianie
Kolosalną rolę odegrała sól też w naszym kraju. Ślady najstarszych tężni, wykorzystywanych do jej warzenia, odkryli archeologowie kilka lat temu na terenie Inowrocławia. Datują je na II-IV w. n.e. Dr Józef Bednarczyk z Instytutu Prahistorii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu podkreśla, że starszych tężni na terenie Europy nie odnaleziono. Służyły one do pozyskiwania soli z wydostających się na powierzchnię zasolonych wód gruntowych. Według naukowców, zasada ich działania była zbliżona do współczesnych tego rodzaju konstrukcji istniejących m.in. w Ciechocinku i Inowrocławiu. Dr Bednarek podkreśla, że nie zna przypadku zastosowania tężni do warzenia soli na terenie Europy ani w okresie rzymskim, ani we wczesnym średniowieczu. Według niego, to oryginalny pomysł i dzieło ludności zamieszkującej okolice Inowrocławia.
 
Początki za Chrobrego
Z początkami soli w Polsce związana jest znana i piękna legenda o św. Kindze (1234-1292), córce króla Węgier Beli, która poślubiła księcia Bolesława Wstydliwego. Jednak nasi przodkowie wydobywali ją już dużo wcześniej; być może już od X stulecia, ale wtedy ją tylko warzono, a nie wykopywano w postaci soli kamiennej. Najstarszy z dokumentów rzucający światło na dzieje soli w Wieliczce pochodzi z 1044 r. Jest to przywilej Kazimierza Odnowiciela nazywający Wieliczkę "magnum sal alias Wieliczka". Z pewnością na określenie "wielka sól" trzeba było przez lata funkcjonowania zasłużyć. Pierwsze zaś nadania solne na rzecz opactwa tynieckiego pochodzą od fundatora tego klasztoru, czyli Bolesława Chrobrego. Wiemy o tym z dokumentu z 1105 r. Źródło to pokazuje, że już za panowania Chrobrego (995-1025) istniało na ziemiach polskich górnictwo solne, którego centrum była Wieliczka. Produkowano tam kilka rodzajów warzonki. 


Wieliczka i Bochnia
Jan Długosz pisze o Wieliczce: "Miasto królewskie i sławne. Wydobywają w nim w wielkiej obfitości sól, z której sprzedaży król i Królestwo mają 200 tys. florenów". Informuje nas też, że w mieście jest bractwo górników soli, podając przy tym, ile płaci na rzecz kościoła i plebana (14 skojców). Długosz podaje, że żupa wielicka płaci w każdą sobotę 2 grosze na wino dla kościoła, a także łoży na pożywienie dla kleryków. 
-
Wielki nasz kronikarz opisuje też Bochnię: "Kopią w tym mieście sól, która stanowi własność najjaśniejszego króla polskiego". Podaje, że kościół i pleban mają z żupy bocheńskiej "jedną grzywnę szerokich groszy i ćwiertnię soli, którą mu wypłacają co tygodnia". Za panowania Leszka Białego (żył w latach 1194-1227) w księstwie krakowsko-sandomierskim kopano już sól kamienną w Wieliczce. Dowodem tego jest nadanie klasztorowi cystersów w Kop-rzywnicy niecki soli wielickiej. Dokumenty, które zachowały się, mówią, że do trzeciego ćwierćwiecza XIII w. nadania solne z kopalni posiadało dziewięć klasztorów (m.in. opactwo tynieckie, cystersi z Jędrzejowa, Mogiły, benedyktynki ze Staniątek). W Bochni w tym samym okresie uposażenia solne otrzymało ośmiu udziałowców, m.in. bożogrobcy z Miechowa, benedyktynki ze Staniątek, cystersi z Wąchoc-ka, biskupstwo krakowskie, probostwo bocheńskie. Kopalnia Soli w Wieliczce stanowi jedyny obiekt górniczy na świecie czynny bez przerwy od średniowiecza do dziś. O jej randze świadczy choćby to, została wpisana w 1978 r. na I Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO. Sól w czasach zarówno przedpiastowskich, jak i za pierwszych Piastów służyła jako środek płatniczy, odpowiednik pieniądza. Na niej w dużym stopniu opierał się, używając obecnej terminologii, budżet państwa. W XIV w. około jedną trzecią skarbca królewskiego stanowiły dochody z soli. Dzięki niej ówczesne państwo funkcjonowało wcale nieźle, np. utrzymywano zamki, dwór monarszy, wypłacano pensje, płacono szpiegom. Akademia Krakowska była w pierwszym okresie w całości finansowana z dochodów uzyskiwanych z wielickiej soli. W drugiej połowie XV w. dochody te w znaczący sposób przyczyniły się do rozbudowy Wawelu. Skoro z soli przed wiekami monarchowie czerpali zyski jak obecne państwo ze sprzedaży alkoholu, papierosów i VAT-u, nie może więc dziwić, że "położyli łapę" na wydobyciu "białego złota". Jednak z punktu widzenia panujących nie wszystko funkcjonowało jak trzeba. 


Statut Kazimierza
Dlatego Kazimierz Wielki gruntownie zreformował zasady funkcjonowania i organizacji żup solnych. Prowizoryczny system zarządzania wprowadzony jeszcze przez Bolesława Wstydliwego został w 1368 r. zastąpiony przez tzw. statut żup solnych. Kazimierz od początku panowania dbał o rentowność kopalń. Zbudował m.in. kanał łączący Rabę pod Bochnią z Wisłą pod Krakowem, by transportować sól tanią drogą wodną.

Dbał o górników, budując im szpitale w Bochni i Wieliczce i odpowiednio je uposażając. Popierał pomysły kopania nowych szybów. Zarząd żupami powierzał, podobnie jak Łokietek, głównie bogatym kupcom z Genui, ewentualnie mieszczanom krakowskim. Nad statutem pracowali najwybitniejsi doradcy z otoczenia króla, a pomagali im specjaliści od górnictwa, żupnicy, sztygarzy. Celem statutu było też ograniczenie samowoli fiskalnej zarządzających kopalniami urzędników królewskich. Odebrano im prawo do czerpania prywatnych korzyści z żup. Bardzo stanowczo zwracały się przepisy statutu przeciw możnowładztwu, zakazując wszystkim niepowołanym, choćby byli kasztelanami czy starostami, wtrącania się do spraw żup, odwiedzania ich czy żądania tam posiłków. Zakaz odwiedzania król obwarował karą śmierci i konfiskatą dóbr. Taka sama kara groziła żupnikowi, który przyjmowałby dygnitarzy. Władca uważał, że takie wizyty przeszkadzają żupnikowi w pilnowaniu interesów królewskich i powodują marnotrawstwo pieniędzy. Właśnie na mocy statutu głównym administratorem żup solnych został działający w imieniu króla żupnik, który otrzymawszy je w zarząd (dzierżawę), zobowiązany był do przekazywania do skarbca królewskiego stałego czynszu w wysokości 18 tys. grzywien rocznie. Te pieniądze stanowiły bezpośredni dochód króla. Żupnik mógł być w każdej chwili odwołany przez władcę ze stanowiska. Król, aby zapewnić żupom odpowiednie warunki rozwoju, aktywnie wspierał także miasta, w których się one znajdowały. Monopol handlu solą oddał mieszczanom Krakowa, Wieliczki i Bochni. A mieszczanie Starego Sącza mieli prawo do sprzedaży soli na Spiszu. W Krakowie utworzono wielki skład soli, gdzie kupcy krakowscy handlowali nią, lecz mogli odsprzedawać ją tylko kupcom polskim, W XVI w. żupa wielicka stała się jednym z największych przedsiębiorstw ówczesnej Europy. Zatrudniała nie tylko górników, lecz też przedstawicieli wielu innych zawodów, m.in. cieśli, bednarzy, kowali, woźniców, stajennych, urzędników. Żupy prowadziły własną kuchnię (pierwowzór stołówki zakładowej), miały własnego medyka, a nawet system opieki socjalnej i zaopatrzenia emerytalnego. Sól leczy Na stronie internetowej Kopalni Soli "Wieliczka" możemy przeczytać, że "na szczególną uwagę zasługują lecznicze właściwości soli, które zostały zauważone już przez humanistów w XVI w. Twierdzili oni, że sól zmieszana z innymi substancjami leczy ukąszenia przez węża, wypryski, wrzody, anginę, podagrę i wiele innych chorób". I dalej: "Rozwój balneologii w XIX w. związany jest również z Wieliczką, gdzie już od 1826 r. rozpoczyna się leczenie kąpielami solankowymi. Powstaje również dzięki lekarzowi kopalnianemu Feliksowi Boczkowskiemu w 1839 r. zakład kąpielowy leczący aż 36 jednostek chorobowych od kataru po niepłodność". Niemniej fascynujące są dzieje kopalni soli w Bochni, w której wydobywać sól zaczęto w pierwszej połowie XIII w. Po około ośmiu wiekach eksploatacji kopalnia przypomina niezwykłe podziemne miasto, zachwycając niepowtarzalnymi wyrobiskami, kaplicami wykutymi w solnych skałach oraz oryginalnymi rzeźbami i urządzeniami wykorzystywanymi przed wiekami. Kopalnię można zwiedzać pieszo oraz łodziami.


oprac. Małgorzata Bogucka