Fryderyk Chopin w Wieliczce

W swoim niedługim, aczkolwiek burzliwym życiu, artysta nader często podróżował. Liczne wyprawy stały się zapewne dla Chopina źródłem muzycznych inspiracji. Być może przypadek, a może świadoma decyzja sprawiły, że fenomenalny polski kompozytor zwiedził również wielicką kopalnię soli. W jednej z zachowanych w archiwum Muzeum Żup Krakowskich, Księdze Zwiedzających, zwanej Księgą Obcych (Fremden Buch angefangen dem 3 Julii 1828 und beendet den 15 September 1840), zachował się do dnia dzisiejszego autograf młodego Fryderyka Chopina. Udając się w lipcu 1829 r. w wakacyjną podróż do Wiednia wraz z przyjaciółmi, zatrzymał się w Krakowie, planując tygodniowy pobyt w Małopolsce. 24 lipca grupie przyjaciół udało się zwiedzić ówczesną trasę turystyczną wielickiej kopalni soli.
Niestety, poza samym wpisem w Księdze Obcych, którą zawdzięczamy skrupulatności austriackich urzędników, nie zachowały się żadne ślady bytności Chopina w wielickiej kopalni. Nie istnieje bowiem szczegółowy opis trasy turystycznej dostępnej dla gości zwiedzających kopalnię w 1829 r. Niemniej jednak - ten stosunkowo mało znany fakt z życia Fryderyka Chopina możemy próbować prześledzić dzięki zachowanym dokumentom oraz źródłom ikonograficznym. Szczególne znaczenie ma dla nas opracowanie pozostawione przez ówczesnych pracowników kopalni, dla których Wieliczka była nie tylko miejscem pracy, ale przede wszystkim miejscem realizacji własnych zainteresowań i pasji życiowych. Najbardziej obszerną relację, przybliżającą nam trasę turystyczną z czasów Chopina, pozostawili dwaj bracia Jan Nepomucen i Ludwik Emanuel Hrdinowie. Zachowana do dnia dzisiejszego praca jest niewymiernie cenna ze względu na niezwykle wartościowe informacje, ale także, a może przede wszystkim, ze względu na swoje walory artystyczne. Wspomniani autorzy, oprócz szczegółowego opisu poszczególnych komór dostępnych dla turystów w XIX w., pozostawili kilkanaście grafik przedstawiających wnętrza zabytkowej kopalni.

Autorzy monografii dziejów kopalni wielickiej zatytułowanej Geschichte der Wieliczkaer Saline J. N. Hrdina i L. E. Hrdina w swojej pracy opublikowanej w 1842 r. ostatni rozdział poświęcili szczegółowemu opisowi ówczesnej trasy turystycznej oraz zasad zwiedzania wielickiej kopalni. Co więcej, w załącznikach do wspomnianego dzieła pozostawili litografie ilustrujące podziemne wyrobiska oraz szczegółową mapę części wielickiego labiryntu, zwiedzanego przez ówczesnych gości.

Próbując odtworzyć wizytę Fryderyka Chopina w wielickiej kopalni, trochę przewrotnie określić można precyzyjnie, czego polski kompozytor nie zwiedzał. Mianowicie w swojej podróży na pewno nie dotarł do najpiękniejszej i najbardziej znanej Kaplicy św. Kingi. Dlaczego? Pamiętać należy, że w czasach Chopina ta królowa wielickich kaplic nie tylko nie istniała, ale co więcej, jej wykonanie nie było jeszcze planowane.

Wróćmy jednak do szczegółów związanych z trasą turystyczną z I poł. XIX w. Każdy przybywający do Wieliczki, po uzyskaniu zgody Naczelnika Saliny Wielickiej, mógł zwiedzić kopalnię w towarzystwie urzędnika i odpowiedniej ilości chłopców zatrudnionych do oświetlania wyrobisk.

Przed zejściem do kopalni każdy gość otrzymywał bluzę kopalnianą wykonaną z czystego białego lnianego płótna, chroniącą przed kurzem. Po wpisie do księgi, będącym rejestracją ilości przybyłych gości, zwiedzający schodzili 260 schodami szybu Franciszka lub opuszczali się na linie szybem Daniłowicza, korzystając z największej wówczas maszyny transportowej – kieratu polskiego. Tą drogą docierali do I poziomu kopalni, gdzie rozpoczynała się kilkugodzinna wędrówka. Przemierzając liczne wyrobiska i chodniki, osiągnąć musieli III poziom kopalni – 135 m pod ziemią – po czym schodami i kolejnymi komorami wracali na poziom I, w okolice szybu Daniłowicza. Stąd, zapewne pełni wrażeń i zachwytu dla osobliwości skarbu polskich królów, wyjeżdżali szybem Daniłowicza lub pokonując schody szybu Franciszka wychodzili na powierzchnię.

Wśród kilkudziesięciu dostępnych wówczas wyrobisk zobaczyć można było najpiękniejsze i niestety niekiedy dziś niedostępne dawne komory i wnętrza kopalniane. Oto kilka z nich. Wśród proponowanych do zwiedzania przez kopalnię wyrobisk znalazły się m.in. komory: Urszula, Michałowice, Drozdowice, Franciszka, Fryderyka Augusta, Szczygielec, Steinhauser, Klemens czy w końcu sala balowa w komorze Łętów oraz Kaplica Św. Antoniego. Wspominając wizytę Fryderyka Chopina, podkreślić należy, że zwiedzając w 1829 r. wielicką kopalnię jako jeden z ostatnich gości, podziwiał zniszczoną w 1834 r. wskutek obwału imponującą komorę Przykos.

W trakcie kilkugodzinnej wizyty młody Fryderyk mógł nie tylko zmierzyć się z ogromem wielickich przestrzeni, ale także zetknąć się z codzienną pracą wielickich górników. W poszczególnych wyrobiskach zapewniono bowiem ówczesnym turystom liczne atrakcje. Przemierzający komory, chodniki i poprzecznie „obcy” podziwiali niezwykle sugestywne widowiska, będące stałym elementem życia podziemnego wielickich górników, czyli dawne metody eksploatacji czy transport soli. W bogatym programie znalazł się m.in.: zjazd górników na linie, odrywanie kłapci solnych, nabijanie beczek, przewalanie bałwanów, przetaczanie beczek z solą oraz wydawanie artykułów solnych tzw. porekty.

oprac. Barbara Konwerska